IndyArt
Kasia Mokwa
Wiślany Blues

Wiślany Blues

Nad Wisłą smutek puka w szyby
ma nos czerwony, trochę krzywy
i dziwi
wciąż się dziwi
radości kaczek, kormoranów
co rano
bierze swój tobołek
pcha wózek z rybą
albo bez
i toczy 
toczy się 
przez wieś

Nad Wisłą chaty trochę krzywe
trochę kulawe i parszywe
skrzypliwe
pochyłe kładki wedle wody
z pryszczatym kutrem
albo bez
słuchają wciąż
tych samych 
mew

Przysiada smutek czaplą siwą
na chwiejnej kładce w chwiejny ranek
ma myśli brudne łuską rybią
i trochę śliskie
i pijane









wierzbią mnie miedze koło rafinerii

stare pinezki
na planie miasta przypięły
pola między wałem
a szosą 

utrzymają?

póki głowione


 







Jest zima
       

gruby Flap już nie jeździ do Gdańska
tylko do Sobieszewa
na Górki
i do Sobieszewa

nosi czapkę
w szaro-niebieskie paski

i jeszcze więcej je
Flap myśli w półobrotach
uśmiecha się niebiesko
szaro

pusto
tylko przystanek
a na nim Flap
i kot

 







Benzynowa

Na ulicy Benzynowej gruz
Milczą okna w podartych zasłonkach
Dawno nikt tu nie hodował róż
Dach się sypie nawet u Azorka

Dzieci liczą dziury w cegłach ściany
To zabawa w szary tynk 
zbijany
Ene due riki tak!
Ile wyszło? Czy ktoś zgadł?
Ene due pytam znów!
Gra się toczy
sypie gruz.