Witam serdecznie,

nad morzem

kontakt
Pochodzę z Elbląga, mieszkam w Gdańsku (obecnie na Wyspie Sobieszewskiej) od dawna, bo już od 1991 roku. Koleje losów toczą się dziwnie, czasem trzeba najpierw zostać biologiem, ornitologiem, żeby wrócić do tego co zostawiło się gdzieś po drodze. Jestem więc absolwentką wydziału Biologii na Uniwersytecie Gdańskim i pracownikiem naukowym Stacji Ornitologicznej Muzeum i Instytutu Zoologii PAN w Górkach Wschodnich. Taaak... 
Tak?

Jednak maluję i piszę i mam to dziwne przeświadczenie, że to dopiero początek.
Moja wieloletnia droga przez ornitologię miała z pewnością jedną dobrą stronę – widzę ptaki. Myślę, że aby coś namalować trzeba to widzieć gdzieś „za oczami”. 

Wypadałoby teraz dać kilka suchych faktów o sobie. Podzielę się więc z Tobą drogi gościu radością z tego co już mi się udało i na co jeszcze mam nadzieję. 

Zacznijmy od pędzla
„Wiślany Blues” – nie, to się jednak nie zaczęło od pędzla...
Zaczęło się w dziecinnym pokoju (mam dwie córki), kiedy jesień pukała w okna i śpiewała swojego corocznego bluesa. Gdzieś w głowie krople deszczu wydzwoniły rytm, coś dopowiedziało im słowa i powstała piosenka. Potem dopiero przyszedł pomysł, aby poszukać kilku starszych tekstów opowiadających również o codzienności nad Wisłą i namalować do nich... resztę. Od pomysłu do wystawy minął rok. Wystawa ruszyła z Wyspy Sobieszewskiej (Domu Kultury „Wyspa Skarbów”, 02.09.2005) i choć potem objechała jeszcze Bydgoszcz i Cedry Wielkie, nigdzie indziej nie spotkała się z takim odbiorem jak tu. No cóż, to była opowieść o tym świecie, tych ludziach...
W roku 2006 zorganizowałam drugą wystawą: „Malowany Ptak” (znów DK „Wyspa Skarbów” 06.10.2006) i to już był tylko pędzel. Znalazły się tam między innymi obrazki namalowane do książek, a więc: projekt okładki do „Krukowatych w Polsce”, seria ilustracji do „Polskiego Atlasu Ornitologicznego” i do monografii „Bocian w Polsce”. Nie piszę o ptakach – nie umiem, może kiedyś, kiedy odejdę od komputera na dłużej i będę więcej im się przyglądać zamiast o nich liczyć, to znajdę słowa - oby.

No właśnie – słowa.
To kolejny rozdział. Osiągnięć tu niewiele - więcej ciszy. Sporo marzeń, że jeszcze kiedyś, że na pewno życie zmniejszy tempo i będzie czas na oddech. Tak mało piszę prozy, a właśnie ona się choć trochę przebiła. „Biały Ed” i „Królowa” to dwa opowiadania-bajki, które opublikowano w miesięczniku Esensja. Bardzo to miłe, ale ciągle mam nadzieję, że uda mi się wydać coś na papierze z własnymi ilustracjami. Biały Ed – bohater opowiadania, jest maleńką istotką pomagającą zagubionym w tym świecie dzieciom. Jak się okazuje nie tylko dzieciom... Wystarczyło go wpuścić do internetu, aby znalazł się w Rosji. Od Białego Eda zaczęła się moja znajomość z Aleksejem Pietrovem, który znalazł go i przetłumaczył na rosyjski. Potem przetłumaczył także więcej opowiadań i stało się tak, że powstała moja strona na rosyjskim portalu literackim Toчka Zрeнья

Zostały jeszcze wiersze – to dobrze, niech zostaną ;)

Zima w ogrodzie