|
|

kontakt |
|
Pochodzę
z Elbląga, gdzie powróciłam niedawno po wielu latach (1991-2009)
mieszkania w Gdańsku. Koleje losów toczą się dziwnie,
czasem trzeba najpierw zostać biologiem, ornitologiem, aby
wrócić do tego co zostawiło się gdzieś po drodze (i w czasie i w przestrzeni). Tak też było i
ze mną. Dawno, dawno temu wybierałam się na studia do gdańskiej ASP,
ale stchórzyłam nawet nie wpół drogi. Poszłam
wówczas w innym kierunku, z dwu pasji wybierając raczej ptaki
niż pędzel. Ukończyłam studia na wydziale Biologii Uniwersytu
Gdańskiego i zostałam pracownikiem
naukowym Stacji Ornitologicznej Muzeum i Instytutu Zoologii PAN w
Górkach Wschodnich. |
Minęło trochę czasu
i okazało, że nie tylko nie trzeba rezygnować z malowania zajmując się
ptakami, ale można po prostu: malować ptaki :)
Moja wieloletnia
droga przez ornitologię miała z pewnością jedną dobrą
stronę – dziś lepiej widzę ptaki (choć wzrok raczej mi się przy
komputerze popsuł, a nie naprawił). Myślę, że aby coś dobrze namalować
trzeba to choć trochę zrozumieć, widzieć gdzieś
„za oczami”.
Jednak, Miły Gościu, nie tylko ptaki znajdziesz na
tej stronie. Jest jeszcze "Wiślany Blues" - czyli rozdział odnoszący
się do wystawy jaka odbyła się kilka lat temu na Wyspie Sobieszewskiej.
W całości poświeciłam ją miejscu i okolicy, w której wtedy
mieszkałam. Jednak pomysł wystawy rozwinął się z jednego tylko wiersza,
a właściwie piosenki. Wszystko zaczęło się w dziecinnym pokoju, kiedy jesień
pukała w okna i śpiewała swojego corocznego bluesa. Gdzieś w
głowie krople deszczu wystukały rytm, coś dopowiedziało im słowa i
powstała piosenka. Potem dopiero przyszedł pomysł, aby poszukać kilku
starszych tekstów opowiadających również ˝o codzienności
nad Wisłą˝ i namalować do nich... resztę. Wystawa ruszyła z Wyspy Sobieszewskiej (Domu Kultury „Wyspa Skarbów”,
02.09.2005), potem objechała jeszcze Bydgoszcz i Cedry Wielkie,
ale nigdzie nie spotkała się z tak wspaniałym odbiorem jak w pierwszym miejscu. No
cóż, to była opowieść o tym świecie, tych ludziach...
W roku 2006 zorganizowałam drugą wystawę: „Malowany Ptak”
(znów DK „Wyspa Skarbów” 06.10.2006) i tu już
użyłam tylko pędzla. Nie piszę o ptakach – nie umiem, może
kiedyś tego też się nauczę.
I jeszcze parę słów o słowach.
ale - więcej tu ciszy. Sporo
marzeń, że jeszcze kiedyś, że na pewno życie zmniejszy tempo i...
Bardzo mało piszę prozy, a jeśli miałabym jakoś nazwać swoje
teksty to są to chyba bajki (niekoniecznie dla dzieci). Z nich
dwie „Biały Ed” i „Królowa” opublikowano w miesięczniku Esensja.
Od Białego Eda zaczęła się moja znajomość z Aleksejem Pietrovem,
który znalazł go w internecie i przetłumaczył na rosyjski. Potem
przełożył także więcej opowiadań i tak powstała moja
strona na rosyjskim portalu literackim Toчka Zрeнья.
[Aleksej również skomponował muzykę do wiersza "Wiślany
Blues" to jego miękki i ciepły głos można tu usłyszeć.]
Dziekuję Alekseju! :)
Zostały jeszcze wiersze – to dobrze, niech zostaną ;)
|